2016-08-26

Dżedajuki.

- Mówię ci chłopcze, że nie robi się w ten sposób. Lecimy największym krążownikiem w galaktyce. To duża odpowiedzialność i zaszczyt. Tylko wybrańcy i najlepsi padawani dostąpili tego zaszczytu. Ścigamy największych i najgroźniejszych zbirów wszechgalaktyk. Przewozimy ich w najlepiej strzeżonych lochach. I nie pamiętam, żeby komukolwiek…
 - Ależ mistrzu, Han…
 - Nie przerywaj mi!
Nastała chwila ciszy. Groźnej ciszy.
 - Tak. Rzeczywiście. On i ten jego dwunożny piesek. Ale to właśnie powinno dać Ci szczególnie do myślenia - podniósł głos Darth Nocarz. Czy pamiętasz jak oni uciekli? Pamiętasz? Ach, nie możesz, bo byleś wtedy za młody. Była mroźna deszczowa noc…
 - Ależ mistrzu, jesteśmy w kosmosie i…
 - Jeszcze raz mi przerwiesz to…
Nastała chwila ciszy. Groźnej ciszy.
 - Tak. Rzeczywiście. Jesteśmy w kosmosie. I tu jest mroźnie i był deszcz pyłu z komety. I co? Da się?
 - Tak mistrzu. Da się.
 - No więc ci dwaj, ostatnie łajzy galaktyki, poszli umyć ręce i okazało się, że ktoś nieroztropnie otworzył im drogę ucieczki.
 - Ależ mistrzu, chyba nie zamkną…
 - Jeszcze raz mi wejdziesz w słowo…
Nastała chwila ciszy. Groźnej ciszy.
 - Tak. Rzeczywiście. I niech to będzie dla Ciebie lekcja na całe życie. ZAWSZE OPUSZCZAJ DESKĘ W KLOZECIE!


Brak komentarzy: