2016-08-15

Mag przestworzy

Jeszcze nie tak dawno szybował w przestworzach taplając się w wolności jak świnie w gnoju. Ciepłe prądy powietrza niosły go w dal ku znanemu i nieznanemu. Podziwiał swe władcze oblicze, które odbijało się lustrze rzek, jezior i bajorek na tle granatowo niebieskiego kosmosu. Kosmosu marzeń. Tak, był królem. Panem, kreatorem i jedynym sędzią w niekończącym się festiwalu osranych pomników. Jego uwertury, arie, koncerty zawstydzały największych kompozytorów tego świata, którzy poniżeni spuszczali wzrok a powieki zlepiał im blado siny owoc triumfu pierzastego Pana. Nie było w przeszłości twórcy, którego kantaty i fugi mogłyby równać się fugom Mistrza Elewacji i Rynien. Niedoścignione, pełne fantazji kształty stały się świętym grałem dla nędznych ludzkich naśladowców. Odcienie szarości z delikatną nutą pastelowych odcieni ochry, sepii i zieleni chromowych nadawały kupie naszego Mistrza kolor, który stał się kanonem piękna w sztuce dekoracji monumentów, architektury i ramion wąskiej grupy wybrańców - pomazańców naszego Pana-Gołębia.
Jego gwiazda zgasła nagle. Kilka tragicznych sekund trwała agonia i śmierć największego kuposada w historii uniwersum. Prosty, prymitywny, nieokrzesany ignorant, nieczuły na piękno i ślepy na historyczną wielkość swojego obiadu Sokół w mgnieniu oka wyrwał duszę Architekta-Maga i rozerwał ją na strzępy niepamięci.
Tylko jedno białe pióro padło na źdźbła trawy, a te unosiły je niczym martwego bohatera na ramionach tłumu. Tylko jeden zardzewiały gwóźdź zdawał się zachować należny Panu szacun i cześć. Chwytał ten moment i siorbał jego smak jak Blondyneczka pepsi w kinie, bo chciał zapamiętać każdą nanosekundę tego wydarzenia. Był pewien że nie uroni ani chwili. Żałował tylko, ze nie ma rąk by tą przepiękną romantyczną chwilę utrwalić w marmurowym pomniku ani nie ma ust, by opowiedzieć to następnym pokoleniom gwoździków, szpilek i spinaczy biurowych. Być może te ostatnie przypomną niektórym o fantastycznym życiu, niezapomnianych dziełach i tragicznym końcu Gołębia-kreatora, który nadał nowe znaczenie naszemu wyobrażeniu o idealnym osraniu pomnika.

Brak komentarzy: