Doczołgał się do stóp konającego olbrzyma. Tyle razy próbował go zaszlachtować, że naturalną śmierć tego boskiego sługi uznał za porażkę.
Leżał u jego martwych stóp i szukał w głowie jakiegokolwiek celu, który zatrzyma go na tym świecie. Nic nie znajdował. "Poleżę tu z tobą do poranka. Może gdy wzejdzie słońce… Może wtedy się obudzę." - pomyślał i legł przy wielkich, włochatych odnóżach poczwary.
Słońce nie wzeszło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz