- Ja wiem, w czyich oczach zabłyśnie śmierć. - powiedział Lucek w eter pewien, że odezwie się właśnie ten, o którym wspominał. - I nie będę tu wskazywał palcem, ale zdaje się, że…
- Nie mów mi gdzie to jest.
- A co? Wiesz?
- Latarnia zdrajców.
- Czyli wiesz. Ruszaj.
Diable szczenię uderzyło z kopyta kierując się w stronę ciemno pomarańczowego horyzontu. Tam ogień był najzajadliwszy. Palił nawet ich. Przyjaciele buntownicy spoglądali z dala, nie chcąc wpaść w oko ojcu. Będzie im go brakowało. Najbardziej temu, za którego się poświęcił.
Pędząc przez piekło, pogodzony z losem, żegnał się w myślach z kochankiem, który odprowadzał go wzrokiem, aż opadł ostatni pył.
- Zapłacisz mi za to. - szeptał do siebie ten, który pozostał. - Jednak go przechytrzyłeś najdroższy..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz