2017-10-27

Spiritus Insectum

Insectus przyczaił się w cieniu. Postanowił poczekać zanim przeskoczy na drugą stronę. Chciał się upewnić, że zrobi to w odpowiednim momencie. Niejeden już musiał wracać do nowego ciała, jeszcze raz przechodzić przez nędzne życie, tylko dlatego, że Rachela przebudziła się akurat, gdy przechodzili przez dolinę blasku. On nie będzie taki głupi. Przyczai się, poczeka i przemknie dopiero, gdy będzie pewien, że nic mu nie przeszkodzi w drodze do ciemności.
Obserwując potężną Rachelę nucił sobie pradawną pieśń o wędrówce doliną światła w strachu i samotności…
Opasła odźwierna leżała w bezruchu. Insectus dojrzał na jej prawym boku pleśń. "Całkiem spore grzybki..." pomyślał i spochmurniał z radości, "Ona jest martwa!".
Podniósł swoje chude odnóża i zebrał się do biegu.
Światło drapało go do krwi. Nienawidził go i pędził co sił. Druga strona doliny była już blisko. Jakoś to zniesie.
Gdy zdawało się, że już nic się nie wydarzy, Rachela eksplodowała. Jej wnętrzności rozbryzgały się po całej okolicy. Wraz z nimi młode Arachny. Całe mnóstwo. Insectus stracił przyczepność i wpadł prosto w kłębowisko wesoło bawiącego się potomstwa starej, zgniłej Racheli.
"Ale sobie wybrałem moment…" pomyślał, unikając ze wszystkich sił dotknięcia którejkolwiek szczękoczułki. Tego nie chciał Insectus za nic. To one zmuszały dusze do powrotu. Ale na imię im było Legion, bo było ich wielu. Zbyt wielu… "Świetlisty Legion, jego mać..." - to była ostatnia myśl Insecusa w starym ciele.
Gdy światłość ogarnęła cały jego umysł, omal nie doprowadzając go do wymiotów, stracił poczucie czasu i przestrzeni. Ostatkiem świadomości poczuł jak wchodzi w nowe życie, gdzieś pomiędzy sapiącym tłuściochem i lamentującym ze strachu i bólu dziewczęciem. Będzie człowiekiem… tylko nie to… nie to…

Brak komentarzy: