2017-10-19

Czarci wzrok

Pośrodku owłosionego łba błyszczało czerwienią diable ślepie. Przewiercało na wskroś, nie pozwalało skupić myśli. Ten wzrok nie pozostawiał złudzeń. To było powitanie, bezlitosne, ogniem zmrożone.
Diabeł rozpostarł skrzydła nie odrywając oka od gościa. W cieniu jego skrzydeł było chłodniej. Zdecydowanie chłodniej. Nieszczęśnik pożałował nawet, że bał się tego cienia za życia. Teraz przestał.
Wyprostował się i poczuł się mocny, pierwszy raz od dnia urodzin niczego się nie bał.
Machnięcie skrzydeł wywiało z człowieka duszę, słabą, zgarbioną, wystraszoną i rozmodloną. Człowiek patrzył na nią z pogardą.
 - Przez ciebie, przez twoją pokurczoną wolę i lepki strach zmarnowałem życie. Jedno jedyne życie. Idź! Tu będziesz się modlić aż do dnia sądu. Niech cię zabiera w żar.
Diabeł uśmiechnął się i kolejnym machnięciem zdmuchnął duszę w ogień.
Polubił tego człowieczka. Może i późno, ale jednak się pozbierał. Może go odeśle? Dusza zostaje.

Brak komentarzy: