2017-10-25

Reincaro

Przebudziwszy się po rozkosznej nocy Reign czuł się wspaniale. Nażarł się zgnilizny, ochlał prawie zakrzepłej, gnijącej krwi a w resztkach padliny złożył całą zgraję jaj. Uśmiechnął się na wspomnienie wspólnych zapłodzin z innymi mu podobnymi.
Dobry humor  minął, gdy przypomniał sobie, że ma misję a istotą, w którą wpasował go ojciec, gardził. Nic w tym ciele mu nie wychodziło. Czekał na śmierć.
Leżąc tak, wpatrywał się w niebieskie znienawidzone niebo i knuł. Knuł, jak zasłonić ten cyjan ukochaną czernią.
Podniósł się i od razu padł na garb.
Miał urwany odwłok. Flaki były wszędzie dookoła a on przykleił się do ściany. Nie obchodziło go jak to się stało. Pewnie zbyt ostro się zapładniali...
"Teraz poczekam cicho na śmierć. Może nie poczuję." Gdy tylko skończył myśl, ciepły odór pajęczego jadu popieścił mu nozdrza. Czekała go długo wyczekiwana i upragniona, męczarnia. Żywcem zgnije.
"Zabiję Cię tam w dole…" pomyślał, gdy jad zalewał mu gardziel.

Brak komentarzy: