"To ja sobie tu postoję, popatrzę, przeczekam, przyczaję się" - pomyślał Bo Hater siadając na krzywej ławce, przy ścieżce prowadzącej do świątyni. Wszystko taplało się w blado niebieskim świetle miesiąca. Nie było tylko diabła, z którym chciałoby się przetańczyć całą noc.
Tej pustki tak łatwo nie zapełnię - szepnął Bo rozdziawiając nozdrza w nawąchiwaniu człeka-ofiary. - Będę musiał jeszcze poczekać, do stu aniołów…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz