O czym mówiła ta kreatura? Harmonia, interferencja, fale? Przecież to wszystko to dźwięki. Akordy. Muzyka. Dlaczego więc tak się wściekła gdy to powiedziałem? Wyglądała, jakby straciła coś ważnego. Ale co?
Mnich szedł leśną ścieżką pośród nocy potykając się co rusz o wystające korzenie. Rozmowa z tym dziwnym stworzeniem nie dawała mu spokoju. Wyglądało to tak, jakby to czekało specjalnie na niego. Dlaczego akurat on?
Starał się wszystko zapamiętać, sam nie wiedział po co. Nie wszystko miało sens. Te bzdury o podróżach w niebie? Jakie planety? Czy Bóg chciałby innych planet skoro stworzył Ziemię? Że statki? Statki są na morzu. I na pewno nie przyśpieszają dzięki nakładaniu się fal… Co to brednie? Co on chciał obliczać? Jakie trajektorie?
Było trochę rzeczy, których nigdy by nie zapamiętał. Musiał zanotować. Wszystkie te dziwactwa o bojach w niebie, które miały generować impulsy a rozchodzące się fale interferowały i dawały przyspieszenie statkom.
Nie mógł się nadziwić, jakie boje, jakie statki w niebie, przecież tam jest królestwo i tron…
W głowie kłębiło się tysiąc myśli gdy pędził do klasztoru. Chciał to wszystko spisać i zostawić w bibliotece. Może ktoś inny to zrozumie.
Spojrzał do góry i runął jak kłoda na błotnistą ścieżkę.
Obrócił się z wysiłkiem na plecy i patrzył w nocne, gwieździste niebo. Jedna z gwiazd poruszała się. Widział ją pierwszy raz i nie rozumiał już nic.
Powoli tracił czucie w nogach. Podparł się na łokciach, żeby wstać ale udało mu się ledwie przewrócić na brzuch. Ciało zupełnie odmówiło mu posłuszeństwa. Tonął w parszywej kałuży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz