2017-01-10

Lód

Podróż, pomimo przygotowań, nędznych, ale jednak przygotowań, zakończyła się nagle i bez ostrzeżenia. Gdy zimno paraliżowało mięśnie i mózg przestawał działać odezwały się zapisane głęboko w podświadomości instrukcje, które nakazywały szukać. Przerzucać kamienie jeden za drugim w poszukiwaniu wejścia do podziemi. Postać zakuta w lodzie, skurczona, z głową zwróconą na północ wygląda jakby do końca trwała w swoim postanowieniu. Duch uwięziony w martwym ciele długo się z niego nie wygrzebie.
Lód lśni w promieniach zachodzącego słońca. Czasem w ciągu dnia zdaje się delikatnie topnieć, ale po zmroku zamarza ze zdwojoną siłą. Wraz z nadejściem zmroku zaczyna skrzyć się czerwoną poświatą. Było blisko. Całkiem blisko.

Brak komentarzy: