Samotność nie jest taka zła jeśli nie zwraca się uwagi na echo myśli powracających w najmniej potrzebnym momencie. Im dłużej trwa tym bardziej dziwacznie rozepchany jest umysł. Nie sposób przewidzieć kiedy i jak mocno powrócą odbite od krzywych ścian zdradliwe głosy z podświadomości. Czekać i tężeć w strachu czy wypełnić przestrzeń czymś nieistotnym? A może istotnym? Uderzać od niechcenia krzemieniem o krzemień i przyglądać się z boku dystansując się bezpiecznie?
Po horyzont zimno i biało, bez życia, bez złudzeń, że coś tu ożyje. Próby wskrzeszania mózgu to czysty masochizm. Klinuję podziemia świadomości bezmyślnością. Szaleństwo nie będzie miało jak się wydostać. A przynajmniej nie będzie miało tak łatwo. Polarny dzień. To świt czy już zmierzch?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz