W zwierciadle widzisz mnie. Tu krzywo czy tam? Czy światło w dali przyjemnie zagrzeje grzbiet czy spali na popiół garb? Czy niebo czerwone słońcem czy krwią?
Stojąc przed kryształowym lustrem czuje jak w stopy pali go grunt, ale waha się. Jeden krok. Jeden krok dzieli go od przejścia. Wątpliwości i lęki paraliżują. Tyle czasu, nawet dokładnie nie pamięta od kiedy, obecność tego zwierciadła dawała mu margines, a może raczej przestrzeń błędów. Zawsze mógł stanąć i zrobić krok. Wystarczała tylko świadomość. Ale dzisiaj to jest za mało. Wpatruje się w puste oczy po drugiej stronie próbując dojrzeć gdzieś na ich dnie życie. Przegląda myśli w poszukiwaniu jakichkolwiek iskier, namiętności albo nienawiści. Nic. Wszystko umarło. Cóż. Zrobił krok w tył, przyczaił się do skoku.
- Hej, to tu się schowałeś...
Nadlatywała wiedźma. Naturalny talent destrukcji wszelkiego sensu działania. Brylant sprowadzania rzeczy do smutnej konieczności. Noga znalazła punkt podparcia. Jest z czego się wybić. Żagiel wypełnia się głosem i to jest właśnie to. To, czego brakowało wcześniej by ruszyć.
Po drugiej stronie cisza. Absolutna. Dokładnie tak, jak powinno być.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz