2017-11-09

Wpiekłozstąpienie



Maria przebudziła się w niezwykłym miejscu. Lewitowała, nie było jej ani zimno ani ciepło, słyszała tylko dźwięki. Z góry odległe chóry, niemrawe, wzniosłe przemowy i nudę. Do tego wszystkiego jeszcze światło, które niemiłosiernie raniło oczy. Z dołu natomiast… Tak. To było coś znacznie bardziej nęcącego. Nie do opisania, ale wszystkie komórki jej ciała chciały właśnie tam.
Jednak wciąż tylko lewitowała.
Gdzieś z boku dosłyszała kłótnię. Nie rozumiała nic, nawet nie wiedziała w jakim języku się kłócą, jednak bez wątpienia było to o niej. "Marie" padało często.
Była jednak zbyt pochłonięta marzeniami o tym, co dzieje się w dole, by rozumieć, że kłótnia właśnie jej kresu dotyczy.
Dźwięk młotka rozniósł się echem we wszystkie strony. Decyzja zapadła. Maria przymknęła odruchowo powieki i nie chciała ich otwierać zbyt szybko. Coś ją niepokoiło…

Brak komentarzy: