
Jednak wciąż tylko lewitowała.
Gdzieś z boku dosłyszała kłótnię. Nie rozumiała nic, nawet nie wiedziała w jakim języku się kłócą, jednak bez wątpienia było to o niej. "Marie" padało często.
Była jednak zbyt pochłonięta marzeniami o tym, co dzieje się w dole, by rozumieć, że kłótnia właśnie jej kresu dotyczy.
Dźwięk młotka rozniósł się echem we wszystkie strony. Decyzja zapadła. Maria przymknęła odruchowo powieki i nie chciała ich otwierać zbyt szybko. Coś ją niepokoiło…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz