2017-11-14

Tam, gdzie noc wygrywa z dniem

Dusza padła na granicy dwóch wieczności. Zupełnie jak za życia nie wiedziała dokąd pójść. Tam wybrała klasztor, stała się spełnieniem cudzych pragnień i żądz usychając wewnątrz z samotności. Nic jej nie cieszyło ani nic nie dawało spełnienia.
Teraz, spoglądała w stronę oddalającego się światła bez żalu. Mimo wszystko ciepło nocy i ogień, który grzał jej garb stawały się bardziej nęcące. Wołały ją, a ona nie miała ochoty się opierać. Znała ten głos. To głos Marii. I ten drugi też. Milszy.
Magdalena odwróciła się od światła i powoli ruszyła tam, gdzie horyzont był czerwony jak krew.

Brak komentarzy: