2017-09-14

Wyrwaniec

Palce czarta zaciskały się na szyi Skrzydlewca, gdy ten resztką sił machnął skrzydłami. Niemrawo, ale wystarczająco mocno, by cyngiel ciemności stracił równowagę i poluźnił palce. Padając pochwycił suchą gałąź drzewka oliwnego, która strzeliła a drzewko stanęło w płomieniach. "Co jest do ojca piekielnego?!" pomyślał czart padając na pustynny piach. W dali, na horyzoncie majaczyła postać człowiecza.
Skrzydlewiec wyrwał się śmierci kolejny raz. Popędził ku niebu, zostawiając za sobą sytuację, której wagi nie pojmował. Nie wiedział, że tysiąc lat później będą o niej śpiewać nędzni ludzie w budowlach wielkich jak ich pycha.

Brak komentarzy: