A: Z kim walczysz?
B: On mi pokazuje, kto życzy mi źle, kto przygotowuje dla mnie dół, kto syczy i kąsa za plecami, żebym upadła i nie wstała.
A: Kim on jest?
B: To głos, zdecydowany i klarowny. Nie był taki kiedyś.
A: Coś się zmieniło?
B: Co się miało zmienić? Dlaczego ja męczysz? Nie widzisz, że jest zmęczona?
A: Lubisz ją?
B: Dość tych pytań. Jest ważna i potrzebuję jej. Nic tobie do tego. Daj nam spokój
A: Ilu was jest?
B: Prosili cię byś odszedł i dał nam odpocząć. Zrób to.
A: Grozisz mi?
B: Czego się boisz w snach? Czy zechcesz do nas dołączyć? Jest nas wielu. Tu i w tym miejscu.
A: Nie jestem z wami! Nie chcę być! To jest…
B: Będzie nam miło. Razem. Już nam ciebie brakuje. Chodź!
Kobieta odwróciła się do lekarza i spojrzała mu prosto w oczy. Znała je. Na dnie oka wiły się wszystkie jej sny. I oni. Sześćset sześćdziesiąt sześć zmor. W lustrze widziała je wszystkie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz