
Zimne, pozbawione jakichkolwiek emocji oczy myśliwego wpatrywały się w nagie ciało kobiety.
Strugi potu z czoła mieszały się z krwią na jej ustach. Była niezdolna do jakiegokolwiek ruchu. To nie przerażenie a raczej oczekiwanie na zbliżającą się rozkosz ją paraliżowało. Oboje czekali i delektowali się rosnącym napięciem.
W milczeniu łowca zbliżył usta do jej ust i powoli wypełnił je kwasem ze swojego żołądka. Płyn powoli wypalił jej gardło i spłynął razem z resztkami ciała do płuc. Teraz było już za późno na wszystko. Zbyt późno pojęła, że to nie jej pożądanie zostanie tej nocy zaspokojone.
Potem nic już nie czuła. Oprawca wyssał jej wnętrzności razem z duszą do końca dbając, by wszystko świadomie widziała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz