Znowu podniósł się grunt i niebezpiecznie zbliżył do twarzy. Cyklon skrył się przebiegle za urzekającym horyzontem, ale ani trochę nie osłabł. Nabrał rozmachu. Dojrzał. Oko stało się pozahoryzontalne.
Teraz, gdy gotowość do obrony została rozproszona na wiele nieistotnych spraw, cyklon postanowił o sobie przypomnieć. Zwęził źrenice, które od tyłu, smagając ogon próbują wsysać. Wszystko się trzęsie, wiruje, cyklon się bawi. Glowa, ogon, głowa, ogon. W końcu braknie sił. Jeśli nie teraz, to później.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz