Czerwona noc i zieleń bluszczy zażółciły nędznym światłem twarz. Nawet żółte zęby zdawały się bielsze. Usta w delikatnym grymasie próbowały skryć język, który próbował wylizać krew z ich kącika. Zabrakło im sił.
W błyszczącym ostrzu noża odbił się blado-bordowy cień złoczyńcy. Uciekł niezauważony, gdy serce kobiety przestawało bić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz