Przyczajony na skraju czarnych myśli obserwuję chmury nadchodzące powoli i majestatycznie. Niepowstrzymanie zakrywają słońce i na ziemię z wolna spływa mrok. Zbieram siły na to co ma nastąpić. Jak w hamaku odrywam się od przyziemia i czekam. Zaprzyjaźniam się z czasem starając się nie słyszeć tykania zegarów i zapomnieć jak odczytywać położenie wskazówek. Przyjdzie czas gdy znów według nich trzeba będzie żyć. Przyjdzie czas na zryw.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz