
Ciemnoszarość jest mało atrakcyjna, więc coraz częściej niebezpiecznie tonie sam w sobie zaplatając kolorowe jelita pomysłów wokół rąk, pasa i czasem szyi. Ale idzie. A jak daleko jest wtedy od drogi? Czy to ważne?
Gdy w końcu dobrnie do świtu, pokonawszy w ciemnościach niezły kawał drogi, może się okazać, że azyl nie był taki znowu szczelny. Obróci się za siebie i zemdli go gdy zobaczy bezsensowną i irytującą kakofonię brudno barwnych myśli, którą zwymiotował po drodze. Flaki i syf.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz