Cisza panująca w świątyni przerywana była odgłosem kropli krwi spadających z ołtarza na kamienną posadzkę. Pogłos niósł się przez chwilę, po czym delikatnie zanikał. Było to niesłychanie kojące.
Na ociekającym złotem ołtarzu leżało nagie ciało kobiety. Była niesłychanie piękna. Nawet teraz, gdy w oczach zgasło życie.
Siedmiu mężczyzn klęczało przed ołtarzem i żaden z nich nie miał odwagi się ruszyć. Każdego rozrywała wewnątrz rozpacz i każdy był przekonany, że jest w tym osamotniony. Coraz wolniej spadające krople budziły wypomnienia, przywoływały obrazy, o których chcieliby zapomnieć, uczucia, które wyrywały z piersi serce. Kochali ją nad życie, ale ona nie kochała żadnego z nich. Była ponad to. Była królową.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz