Nagle, tuż przed jej twarzą otworzyło się oko. Czerwone, szkliste, diabelskie.
Nie bała się. Znała strach i ból. Znała lęk przed zaśnięciem w domu każdej nocy, gdy była dzieckiem. Znała fałszywe i zimne oczy o poranku.
Spojrzała prosto w czarną źrenicę. Na dnie oka dusze potępionych jęczały i skomlały o litość. Palone ogniem piekielnym wyły w milionowym pochodzie.
Tyle ognia na dnie czarciej gały, a mimo to była ona tak zimna. Smutna i samotna.
Kobieta przysunęła usta do oka i szepnęła:
- Ogrzeję cię. Chcesz? Od dzisiaj wszystko będzie inaczej. Ty znasz mnie a ja znam ciebie. Razem będzie nam cieplej.
Od tej chwili żadna dusza, która trafiła w to miejsce nie zaznała litości i nikt się stąd nie wyzwolił. Nastał czas porządków, gdy czarci wzrok zatracił się w kobiecej duszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz